Suknia ślubna

Dość długo zwlekałam z publikacją tego posta. Może dlatego, że czekałam na zdjęcia od fotografa, które najlepiej oddają wygląd sukni ślubnej. W sumie chciałam też zrobić troszkę wstępu o moim ślubie, co udało się zobaczyć w poprzednich postach.
Jak to mówią najlepsze zostawia się na koniec :)
Moją suknię ślubną ściągałam z Chin. Troszkę było strachu, ale teraz wiem, że był to mój najlepszy wybór. Po pierwsze z dodatkami takimi jak bolerko, ozdoba do włosów, welon, poduszka na obrączki itp. zaplaciłam o ponad połowę mniej niż w salonie w Polsce. Po drugie moją wymarzoną suknię znalazłam w internecie i żadna, którą ogladałam jej nie dorównywała. Po trzecie suknie, które są w salonach i tak pochodzą z Chin, tylko zostają przemetkowane i poprawiane przez krawcowej. I niestety to brutalna prawda, tylko nikt o tym nie mówi.
Do sukni dobrałam słowiańską fryzurę, która dodała wspaniałego uroku. Kłos idealnie się tu sprawdził, a na poprawiony i sesję ślubna łatwo zwinęło się go w koka u dołu, bo fryzura troszkę uległa zniszczeniu podczas wesela. Sesję ślubną miałam tuż przed poprawinami, bo uznałam, że później nie znajdę na to czasu, mam piękną fryzurę, a chciałam skorzystać jeszcze z talentu siostry, która robiła mi makijaż. Dałam radę ;)
Sesja odbyła się w zamku Czocha.
Teraz zapraszam na oglądanie.
Fotografia: Damian Musialski 

Copyright © 2016 Kasia Koniakowska Blog , Blogger