22 sierpnia 2017

Sprawdź czy kupujesz przeterminowane perfumy i kosmetyki

Zazwyczaj na datę zwracamy uwagę przy kupowaniu produktów spożywczy, a kto patrzy na datę przydatności w kosmetykach, a tym bardziej przy perfumach? Szczególnie trzeba uważać, gdy widzimy promocję lub wielką wyprzedaż, bo kończąca się data albo jego przeterminowanie może być przyczyną tak dużej obniżki. Czy zdarzyło ci się kupić przeterminowany produkt? Mi na szczęście coraz rzadziej, ale nauczyłam się w razie czego zatrzymywać paragon. Niestety marnujemy wtedy swój czas, bo musimy ponownie zjawić się w sklepie, więc lepiej sprawdzić tą datę przydatności jeszcze zanim wrzucimy produkt do koszyka. Bardzo fajny artykuł przeczytacie na blogu magdalenajaglarz.pl, który zainspirował mnie do poruszenia takiego tematu również u mnie na blogu. Znajdziecie na nim także inne ciekawe wpisy, gdyż autorka prowadzi nie tylko bloga, ale i swój salon kosmetyczny w Bielsku-Białej. Artykuł, którym się inspirowałam - Czy ty także kupujesz przeterminowane perfumy? Sprawdź datę ważności perfum i kosmetyków. Mi takie posty strasznie zapadają w pamięć i dzięki nim już o tym pamiętam. Przecież kto by chciał używać zwietrzałych perfum albo zważonego lub rozwarstwionego kremu, a przecież niedawno go kupiłam!

przeterminowane-perfumy-jak-sprawdzić


Jak uchronić się przed kupnem przeterminowanych kosmetyków?


Najważniejsze to, aby rozszyfrować kod, który jest zawarty na kosmetyku czy perfumie. Często szukając daty ważności nie mamy wyraźnie jej podanej, tylko zastąpiona ona jest właśnie kodem ( nie mylcie go z kodem kreskowym). Szkoda, że zerkając na perfum od razu nie określę do kiedy jest ważny. W tym celu muszę posłużyć się stroną internetową, która mi w tym pomoże. Najlepiej zapisać sobie ją w ulubionych w przeglądarce na komórce i przed zakupem sprawdzać ten kod, który najczęściej jest podany na spodzie produktu.


Sprawdź datę produkcji perfum i kosmetyków na Świeżomierz.



Do daty produkcji dodajemy czas ich przydatności:

ü  wody perfumowane z alkoholem ( ok. 5 lat),
ü  kosmetyki pielęgnacyjne (minimum 3 lata),
ü  kosmetyki do makijażu ( do 3 lat tusze, do ponad 5 pudry).


Zgodnie z prawem unijnym, jeśli ważność produktu jest dłuższa niż 30 miesięcy, producent nie ma obowiązku zamieszczania informacji o dacie ważności. Ale często spotkamy się z takim oto obrazkiem na kosmetykach:

data-ważności-pao


Oznacza to okres przydatności kosmetyku po jego otwarciu. W podanym przykładzie jest to 6 miesięcy, jednak możemy tam znaleźć inne oznaczenia wyrażone w miesiącach: 3M, 6M, 12M, 18M, 24M, 30M. Takie kosmetyki należy zużyć w przeciągu tego czasu od otwarcia, ze względu na utlenianie i czynniki mikrobiologiczne.

kiedy-perfum-się-psuje


Przed zakupem w drogerii


  • nie kupuj z nasłonecznionej witryny - światło słoneczne działa niekorzystnie na kosmetyki. Opakowania rozgrzewają się, co przyśpiesza starzenie, a kolory matowieją i tracą intensywność,
  • nie kupuj spod halogenu - kosmetyki znajdujące zbyt blisko halogenu nagrzewają się i choć ich data przydatności będzie dobra, jednak przez wysoką temperaturę mogą nie nadawać się do użytku. Przed zakupem dotknij produktu czy jest ciepły. 
  • kupuj bieżące serie produkcyjne i uważaj na promocje - skontroluj datę produkcji

Przechowywanie kosmetyków i perfum


  • przechowuj w suchym i chłodnym miejscu,
  • używaj czystych rąk, pędzli i łopatek przy nakładaniu kosmetyków ( bakterie które możesz dzięki temu przenieść mogą przyczynić się do jego wcześniejszego zepsucia),
  • szczelnie zakręcaj opakowania ( unikniesz obsychania i utleniania się produktu).

perfumy-dior


Wiadomo nie dajmy się zwariować z tą datą, ale jednak nie kupiłabym przeterminowanego balsamu do ciała, bo po prostu nie działa już tak jak powinien. Mogą wystąpić rozwarstwienia się produktu i najpierw z opakowania wyjdzie nam woda z jakimiś dodatkami, a później gęsta maź, która już inaczej pachnie niż powinna. Tak właśnie miałam z kremem do rąk. To samo dzieje się ze starymi tuszami do rzęs, które po prostu się mega sypią przy użyciu. Co do perfum to jeszcze nie miałam jakiś złych doświadczeń, ale pisząc ten artykuł zaczęłam się zastanawiać czy rzeczywiście, niektóre za szybko wietrzeją i czy to wina samego produktu, czy właśnie tej daty przydatności. Na razie chyba miałam szczęście przy kupowaniu perfum. A jak to jest  u Was? Zdarzyło się Wam kupić przeterminowane perfumy i kosmetyki?

ulubione-perfumy


20 sierpnia 2017

Łatwe farbowanie brwi - Renovital Henna do brwi sensitive

Tak jak nigdy nie farbowałam brwi, to dopiero jak użyłam produktu Henna do brwi sensitive marki Renovital, całkowicie zmieniłam na ten temat zdanie i podejście. Przekonałam się jak łatwe i szybkie może być farbowanie brwi bez wychodzenia do kosmetyczki czy ubrudzenia się podczas tworzenia mieszanki. Jest łagodna dla skóry i włosów oraz bardzo łatwa w użyciu. Mam już ją jakiś czas, ale nie wiem dlaczego jeszcze nie wspomniałam Wam o niej na blogu. Już to nadrabiam ;)

domowa-henna-do-brwi


Henna do brwi Sensitive to produkt firmy V.Laboratories. Występuje w trzech kolorach: czarnym, brązowym (tej użyłam) i grafitowym. Znajdziecie ją podobno w drogerii Super-Pharm, albo w sklepach internetowych.

jak-najłatwiej-farbować-brwi


To chyba najwygodniejszy sposób koloryzacji, ponieważ jest to henna w kremie z utleniaczem wewnątrz, więc nie trzeba niczego ze sobą mieszać, bo jest już gotowe do użycia. Po prostu odkręcamy, widzimy wygodny aplikator przypominający te w błyszczykach i od razu smarujemy nim dokładnie brwi. Prościej się nie da! Taką hennę z kremem dość długo trzymam, bo ponad 15 minut, gdyż chcę, aby ładnie złapał kolor. Moje włosy są oporne, stąd muszę używać dłużej ten preparat, ale na szczęście nic nie szczypie, nie wysusza się i nie przeszkadza w chodzeniu po domu z taką henną na brwiach. Zawsze zmywam go jakiś mleczkiem do demakijażu, bo samą wodą raczej bym się tego nie pozbyła. U mnie zabarwienie mocno się trzyma, stąd aby się go pozbyć nakładam sporo mleczka do demakijażu na wacik i ładnie wszystko schodzi, zostawiając pięknie zabarwione brwi. 

jak-uzyskać-naturalne-brwi

Efekt dla mnie zachwycający, a nie taki sztuczny i mocno podkreślony, jak po wyjściu od kosmetyczki. Ten jest bardziej naturalny, przyciemnił moje brwi o jakieś 2 tony, może więcej, ale dzięki temu nie muszę już ich malować i nawet nie widać, że coś przy nich robiłam. Takiego efektu oczekiwałam i jestem zadowolona, bo nie lubię jak dziewczyny podkreślają sobie tak mocno, zazwyczaj czarną henną brwi i wyglądają śmiesznie, tak karykaturalnie. 

Henna do brwi sensitive jest bardzo wydajna. Mi starcza na ok. 10 koloryzacji, a kosztuje niewiele, bo niecałe 15 zł, nawet w promocji znajdziecie za 11 zł, więc warto się skusić.


Pojemność: 6 ml
Dostępność: Super-Pharm lub np. tutaj
Opis producenta: Henna do brwi Sensitive
Ocena: 5/5


zamiast-tradycyjnej-henny

19 sierpnia 2017

Wyprzedaż szafy! Taniej niż w lumpeksie

Na prawdę długo mi zeszło, aby zrobić tą wyprzedaż, ale chyba pierwszy raz uzbierało się, aż tak wiele rzeczy. Tym razem postanowiłam skrupulatnie sprzedać za totalne grosze ubrania za małe, albo takie których z niewiadomego powodu po prostu nie założyłam. Stąd ceny tańsze niż w lumpeksie, a stan ubrań bardzo dobry. Znajdziecie też takie ciuchy, które teraz po prostu do mnie nie pasują, albo nie wyglądam w nich dobrze. Trzeba zrobić miejsce w szafie, a nie mówić sobie, że to się jeszcze przyda. Na razie jakoś nie mam ochoty kupować, jak zobaczyłam tą stertę rzeczy na wyprzedaż. Jest to efekt kupowania przeze mnie rzeczy na zapas, a może kiedyś założę, bo to takie ładne, seksowne itp., a to w korzystnej cenie, a to wyprzedaż. Sporą część założyłam tylko raz i teraz się w nich jakoś nie czuję, albo nie mam do czego tego założyć. Może Wam się coś przyda, albo lepiej wykorzystacie te ubranie niż ja.


Zapraszam na mój profil na VINTED na wyprzedaż szafy!!!


Wysyłam tylko kurierem ( za 10 zł), bo Poczta Polska stała się ostatnio bardzo droga. Możecie też odbierać rzeczy osobiście w Poznaniu ;)

najtańszy-lumpeks_second-hand

18 sierpnia 2017

Sól do kąpieli czyli piękno z wnętrza ziemi

Od zawsze jestem miłośniczką wszelkich dodatków do kąpieli. Wspaniale umilają kąpiel i wprawiają w pozytywny nastrój. Sól kosmetyczna do kąpieli jest szczególnie przeze mnie ceniona, bo dodatkowo działa leczniczo i pochodzi z wnętrza ziemi. Zawsze mojej rodzince staram się przemycić takie cuda do wody, bo zazwyczaj o tym zapominają. Po prostu nie ma to, jak kobieca ręka. Ostatnio miałam przyjemność wypróbować sól bocheńską Floris o zapachu konwaliowym. Wydobywa się ją ze złóż solankowych z okolic Bochni. Cechują się wysoką zawartością minerałów, szczególnie wapnia, magnezu, jodu i bromu. Po prostu piękno z wnętrza ziemi, które wpływa pozytywnie na nasze zdrowie. Oczywiście w drogeriach znajdziecie mnóstwo soli do kąpieli, jednak te najtańsze sklepowe, mam wrażenie, że nie spełniają swojej roli. One po prostu tylko ładnie pachną.

sól-do-kąpieli

testujemy-sól-do-kąpieli

Sól bocheńska Floris do kąpieli

Zapach: Konwalia


Od producenta:

Stworzona w oparciu o powstałą z naturalnych solanek z okolic Bochni sól jodowo-bromową. Uwalniające się podczas kąpieli składniki mineralne umożliwiają oddychanie jodowym, morskim powietrzem – zapewniając relaks i odprężenie. Dodatek naturalnego, najwyższej jakości kolagenu nawilża i ujędrnia skórę. Produkt posiada doskonałe właściwości myjące, optymalne zawartość składników eliminuje potrzebę stosowania dodatkowych kosmetyków do kąpieli. Produkt przebadany dermatologicznie. Nie zawiera sztucznych konserwantów. Bardzo dobrze tolerowany przez każdy rodzaj skóry.

Działanie pielęgnacyjne:

– regeneruje i zmiękcza naskórek,
– działa odprężająco,
– nawilża i ujędrnia skórę.


Moja opinia:

Sól sama w sobie bardzo ładnie pachnie. Również po wrzuceniu do wody unosi się lekki przyjemny zapach. Bardzo dobrze i szybko rozpuszcza się w wodzie. Ja zawsze wrzucam jej dość dużo do wody, bo zazwyczaj jakoś tak mi się sypnie z tego pojemnika. Na szczęście jest dość tania, a opakowanie spore, więc po prostu jej nie żałuję. Dzięki dodaniu soli do wody tworzy się sporo przyjemnej piany, stąd kąpiel staje się jeszcze przyjemniejsza. Działaniem się nie wyróżnia, ale używając jej się odprężam. Rzeczywiście zmiękcza skórę, ale nie nawilży jej tak dobrze, więc dodatkowo po kąpieli stosuję jakiś balsam. Jednak jeden kosmetyk nie zastąpi nam działania innych produktów pielęgnacyjnych, ale nie za każdym razem też chce nam się użyć kremu, więc taka sól to dobre rozwiązanie dla naszego ciała i ducha. Daję najwyższą ocenę za tą delikatną pianę, którą się pojawia po kontakcie z wodą, bo nie każda sól do kąpieli w ogóle ją tworzy.


Ocena 5/5
Waga: 0,6 kg
Dostępność: sól bocheńska Floris (do wybory jest 14 zapachów)
Cena: 6,90 zł

konwalia-sól-do-kąpieli

kosmetyki-z-solanek

sól-pianka-do-kąpieli

sól-jodowo-bromowa

sól-Floris_polecana-sól-do-kapieli


16 sierpnia 2017

Jak efektywnie nauczyć się języka angielskiego?

Pomyśl sobie przez ile lat uczysz się języka angielskiego? Pewnie zaczęło się to już w podstawówce, a u niektórych to już nawet w przedszkolu! Dlaczego więc wciąż go nie umiem swobodnie używać? Gdzie podziały się oczekiwane efekty mojej długoletniej nauki? Ja w swoim życiu kilka razy próbowałam odnowić poziom swojego angielskiego, a nawet miałam ambicje biegle go opanować. Jak wiadomo język nieużywany się zapomina. Jednak chyba najlepiej umiałam go właśnie na maturę, a później to jakoś było, ale wciąż dla mnie za mało. Wiem, że jedni mają ogromny talent do nauki języków i szybko go łapią, jednak zawsze jest jakiś sposób, aby nie wkuwać na pamięć i wciąż nie myśleć o tym, czy powiedziałam to dobrze gramatycznie.


Metody nauki języka angielskiego



W swoim życiu próbowałam już chyba większości popularnych sposobów. Były prywatne korepetycje ( które dały najlepsze efekty, ale o tym później), chodziłam na kurs do bardzo dobrej szkoły językowej, robiłam testy internetowe, wyjeżdżałam za granicę, kupowałam płyty dołączone do gazet, miałam rozmówki, najlepszy słownik, oglądałam filmy po angielsku itp. Wszystko to dawało jakieś tam efekty, ale niestety ulotne i wciąż uciekały z głowy podstawowe słówka. Do dziś mam jeszcze masę książek i fajnych testów, które chyba tylko zajmują miejsce i się kurzą, a ja wciąż sobie mówię, że przydadzą się na lepsze czasy.

nowy-sposób-nauki-języka


Dla mnie najlepsze i najbardziej efektywne okazały się prywatne lekcje angielskiego udzielane przez studentkę anglistyki. Wszystko jednak zależy, jaki nauczyciel nam się trafi i z jakim podejściem, gdyż sposób nauczania to klucz do sukcesu. Jednak nie ukrywam, że jest to spory wydatek i mnóstwo czasu trzeba poświęcić, aby przygotować się na kolejne prywatne lekcje oraz na nie dojechać. Jednak przed maturą nie było zlituj się i się do tego przykładałam. Własna mobilizacja i uparte dążenie do celu potrafią przynieść wielkie efekty. Z taką myślą zapisałam się na kurs z języka angielskiego, ale moja motywacja dość szybko zamieniła się w typowe odrabianie lekcji w szkole, czyli aby było zrobione i coś tam sobie zerknęłam do książki przed zajęciami. I jak tu efektywnie nauczyć się angielskiego?

ucz-się-jak-native-speaker

szybka-nauka-języka

Nowy sposób podejścia do nauki języka



Ostatnio natknęłam się jednak na coś nowego - na zasadzie zmiany podejścia do nauki języka. Z pozoru przypomina kurs, ale nie taki z ćwiczeniami, czy poziomami zaawansowania lub lekcjami. Mowa tu o Enlinado, który ma na celu przekazać taką zasadę: "uczę się angielskiego, tak jak robią to native speakerzy". Brzmi ciekawie! Są to bardziej porady, jak polubić naukę języka, jak nie wkuwać 1000 słów, które gdzieś później ulatują, tylko jak je utrwalać, aby było to przyjemne i dawało nam efekt. Jak nie stracić motywacji i co najważniejsze, jak nie wywalać pieniędzy w błoto na nieskuteczną naukę czy niepotrzebne książki. Jeśli jesteście ciekawi, jak to wygląda zapraszam Was do obejrzenia darmowego filmiku na Youtubie: ,,21 dni motywacji z Enlinado". Ten kurs pokazuje całkowicie inne podejście niż te tradycyjne, które znamy. Co myślicie o takiej nauce angielskiego? Sama jestem ciekawa czy rzeczywiście to działa, bo jak pomyślę ile lat już uczę się tego angielskiego, to aż szok. Wiadomo, że najlepiej to wyjechać do Anglii, ale co jeśli nie planuję takiego rozwiązania? Dość kursów tradycyjnych, chyba czas na Enlinado. Tutaj

A oto wykaz nagrań jakie możecie znaleźć w tym kursie języka anielskiego.

kurs-języka-angielskiego

proste-zasady-nauki-języka

jak-opanować-język-angielski

14 sierpnia 2017

Pielęgnacja twarzy z Apis

Jestem pełna podziwu, jak wiele marek w ostatnim czasie wypuszcza coraz to lepsze produkty. Konkurencja nie śpi! Albo mam takie szczęście, że wszystko co testuję w miarę mi pasuje, albo moja skóra twarzy jest jakaś taka podatna na działanie tych nowości. Dziś mam dla Was kosmetyki do pielęgnacji twarzy od marki Apis. Już kiedyś miałam od nich piankę myjącą do twarzy i byłam zachwycona, a teraz przetestowałam nowości z 2017 roku, czyli tonik i serum do twarzy. Otrzymałam od nich również katalog i jest tam tyle przeróżnych, profesjonalnych kosmetyków, że na pewno każda z Was znajdzie u nich coś dla swojej skóry. A poniżej zapraszam do recenzji nowości marki Apis. Już Wam mogę zdradzić, że serum ma obłędny zapach śliwkowy!

do-pielęgnacji-twarzy-Apis

nowości-kosmetyczne-Apis


Hydrożelowy tonik wygładzający

z kwasem hialuronowym


Od producenta:

Wysoko skoncentrowany tonik żelowy z kwasem hialuronowym,  traktem z ogórka, lnu i ekstraktem z peruwiańskiej rośliny Tara. Stosowany systematycznie daje efekt doskonałego nawilżenia i wygładzenia skóry. Jest przeznaczony do kontynuacji pielęgnacji w domu po zabiegach.


Moja opinia:

Konsystencja kosmetyku nie jest zbyt wodnista, zresztą jak sama nazwa wskazuje nie może taka być i rzeczywiście jest to taki lekki żel. Aby nasączyć dobrze jeden wacik musiałam zużyć 2 do 3 kliknięć więc wydaje mi się troszkę dużo, ale to pewnie ze względu na konsystencję. Plus za bardzo fajny aplikator. Bardzo ładnie wygląda i wygodnie się go używa. Efekt czyszczenia moim zdaniem wypadł średnio. Nie mając na sobie makijażu przez cały dzień i używając żel wieczorem, 1 wacik nie starczył na oczyszczenie twarzy, a wcale nie miałam mocno zanieczyszczonej. Po prostu oczyszczając twarz nie czułam już produktu na waciku. Fajnie że tym hydrożelem mogę użyć zarówno na twarz, szyję, jak i dekolt. To bardzo ważne przy pielęgnacji skóry. Kosmetyk ma bardzo ładny zapach, taki lekko kwiatowy. Stosując go poczułam takie lekkie chłodzenie i orzeźwienie na skórze. Świetnie się to sprawdza latem. Chwilkę trzeba czekać, aż tonik się wchłonie. Ogólnie hydrożelowy tonik wygładzający jest w porządku, ale mnie jakoś nie zachwycił. Moja skóra dobrze reaguje na ten kosmetyk, jednak za tą cenę brakuje mi w nim lepszego oczyszczenia i lepszej wydajności. Brawo za opakowanie. Wygląda bardzo profesjonalnie.


Pojemność: 200 ml
Cena: ok. 33 zł
Moja ocena: 3+/5

żelowy-tonik-do-twarzy

gęsty-tonik-do-twarzy

kosmetyki-z-gabinetów-kosmetycznych

tonik-wygładzający

kosmetyki-dla-niej


Serum śliwkowe



Od producenta:

Serum o lekkiej, jedwabistej konsystencji wykorzystuje niezwykłą moc 4 multiwitaminowych ekstraktów z owoców: australijskiej śliwki kakadu - owocu znanego jako największe na świecie źródło witaminy C, wiśni, mango i ekologicznych jagód goji. Zapewnia skórze maksymalne odżywienie, witalność i nawilżenie. Intensywnie stymuluje syntezę kolagenu i elastyny, pomaga długotrwale utrzymać zdrowy wygląd skóry. Dzięki synergistycznemu działaniu organicznego oleju z pestek śliwek i z nasion chia, kwasu hialuronowego, kolagenu z elastyną sprawia, że pozbawiona życia skóra błyskawicznie zostaje zrewitalizowana promieniując zdrowym i pełnym energii blaskiem.

Moja opinia:

Już sam opis powoduje u mnie wow, to może być ciekawy kosmetyk! Po zastosowaniu hydrożelowego toniku, który zrecenzowałam Wam wyżej, zawsze nakładałam serum. Pierwsze co chciałam pochwalić to obłędny zapach. Jak dla mnie cudowny,  taki lekki zapach śliwki. Aplikator taki sam jak w toniku, tutaj jednak wydajność o wiele lepsza, bo 1 kliknięcie to aż za dużo na rozprowadzenie po twarzy, szyi i dekolcie. Konsystencja jest na tyle odpowiednia, że z łatwością i przyjemnością rozprowadza się go po skórze. Dla mnie idealnie! Serum bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry i szybko się wchłania, choć lekko czuć go na twarzy, ale w żaden sposób mi to nie przeszkadza. Nie miałam uczucia ciężkości, ani ściągnięcia. Twarz po zastosowaniu serum jest gładka i ten piękny, lekki zapach śliwki utrzymuje się jakiś czas, co jest bardzo przyjemne. Jak dla mnie to super kosmetyk!


Pojemność: 100 ml
Dostępność: serum śliwkowe
Cena: ok. 50 zł
Moja ocena: 5/5

śliwka-kakadu-w-kosmetykach

serum-z-gabinetu-kosmetycznego

najlepszy-krem-do-twarzy

testujemy-kosmetyki-Apis

polecane-profesjonalne-kosmetyki

pielęgnacja-twarzy-latem

9 sierpnia 2017

Nowości, konkurs i promocje z Yves Rocher

Dziś kolejne nowości od Yves Rocher, które mogą przydać ci się latem i mogą ci się przydać mając je w torebce. Ostatnio pisałam Wam o skoncentrowanych żelach pod prysznic o cudownych zapachach, za to w tym wpisie pokazę coś zupełnie innego. Sama nawet nie wiedziałam, że w ofercie Yves Rocher znajdę m.in perfumowaną mgiełkę do włosów, albo cień do oczu w kremie. Myślałam, że marka ma produkty tylko do pielęgnacji ciała, a tutaj takie miłe zaskoczenie. Zachęcam Was również do zaglądania na ich stronę lub facebooka, gdyż tam dowiecie się o różnych fajnych promocjach. Teraz widziałam, że na fan page do 20 sierpnia trwa konkurs. Do wygrania 3 aparaty Instax oraz 10 zestawów kosmetyków Yves Rocher! A do 13 sierpnia można skorzystać z następującej promocjiKupując dowolny produkt Yves Rocher do pielęgnacji twarzy, drugi z tej samej serii otrzymasz GRATIS!

kosmetyki-na-lato

nowości-kosmetyczne-blog_lato


Wracając do nowości Yves Rocher, w dzisiejszym wpisie chcialam Wam zrecenzować następujące produkty:

ü  perfumowana mgiełka do włosów ( letnia edycja limitowana),
ü  olejek do opalania z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego SPF 30,
ü  cień do oczu w kremie.

promocje-Yves-Rocher


PERFUMOWANA MGIEŁKA DO WŁOSÓW



Moja opinia:

Jeśli lubisz lekko unoszący się, świeży i rześki zapach swoich włosów ten produkt jest zdecydowanie dla ciebie. Nie obciąża włosów i dzięki temu, że jest w spray'u bardzo łatwo rozpyla się go na włosy. Zapach jest lekko wyczuwalny przez osoby w twoim otoczeniu, jednak niestety nie na długo. Ja bardzo szybko przestałam go czuć, a szkoda! W tej mgiełce zapach mnie oczarował! Rzeczywiście jest taki typowo letni, delikatny, orzeźwiający i od razu kojarzy się z pięknymi wakacjami. To zasługa mieszanki musującego koktajlu cytrusów i dojrzewających w słońcu letnich owoców połączonego ze świeżością mięty. Uwielbiam takie kosmetyki i z chęcią nosze takie produkty w torebce. Używając ich czuję takie zadowolenie, jednak zapach mógłby być bardziej trwały. No chyba, że ktoś lubi spryskiwać swoje włosy co godzinę, jednak wtedy kosmetyk szybko się skończy. Normalna jego cena to 24,90 zł i to zdecydowanie za dużo, ale jest teraz w promocji za 14,90 zł, więc w takiej cenie można się jeszcze skusić.


Pojemność: 100 ml
Cena: w promocji 14,90 zł ( normalnie 24,90 zł)
Moja ocena: 3/5


mgiełka-do-włosów

perfumowana-mgiełka

perfumowana-mgiełka


OLEJEK DO OPALANIA SPF 30

z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego


Moja opinia:

Zdecydowanie mogę polecić ten produkt. Dzięki temu, że jest w formie spray'u zużyję mniej produktu, niż w formie tradycyjnej w kremie. Zresztą ma bardzo fajną lekką formułę, nie obciążającą niepotrzebnie skórę i dodatkowo ją nawilża. Komuś może się wydawać, że filtr SPF 30, jest za duży na nasze słońce, ale nie zgodzę się z tym. Z tym olejkiem uzyskasz piękną opaleniznę, bez efektu pieczenia czy spalenia skóry, również w zadowalającym tempie. Bardzo sprawnie rozprowadza się go na ciele, gdyż spray ma szeroki zasięg i nie pozostawia plam. Zapach jest cudowny i przyjemny, jak chyba wszystkie kosmetyki Yves Rocher. Używając go miałam wrażenie, że nie świecę się tak mocno, jak przy użyciu innych tego typu produktów, dzięki czemu nie jestem taka lepiąca od olejku. Jest to dla mnie ogromny plus. Uwielbiam ten olejek, bo nawet w intensywnym słońcu, gdy się nim popsikam czuję jego delikatny, lekko słodki zapach. Jest bez olejów mineralnych, bez barwników, bez parabenów. Skóra jest chroniona przed promieniami UVA i UVB. Pojemność ekologicznego flakoniku w sam raz do torebki, bardzo wydajny. Myślę, że przy tym naszym słońcu mogę go nawet nie zużyć całego. I jak tu nie uwielbiać tego olejku do opalania. Przy cenie promocyjnej warto się skusić, tym bardziej, że starczy nam na całe lato.


Pojemność: 150 ml
Dostępne: olejek do opalania
Cena: w promocji 46,00 zł ( normalnie 66,00 zł)
Moja ocena: 5/5


yves-rocher-olejek-do-opalania

najlepszy-olejek-do-opalania

olejek-do-opalania



CIEŃ DO OCZU W KREMIE

Moja opinia:

Zawsze wolałam tradycyjny cień, ale ten w kremie mnie zaskoczył i zaciekawił. Plus za aplikator, który jest bardzo podobny, jak do błyszczyka do ust. Bardzo dobrze rozprowadza się na powiece, nie kruszy się, ani nie pozostawia smug. Dzięki takiemu pędzelkowi możemy szybko zrobić np. cieńszą albo grubszą kreskę na oku. Ja na zdjęciach zrobiłam taką średnią. Należy uważać aby nie nałożyć za dużo tego cienia, bo wtedy odznaczy nam się na górnej powiece lub po prostu obsypie na dół, ale aplikator jest na tyle wygodny, że nie pozwala nam przesadzić z jego ilością i ułatwia równomierne rozprowadzenie. To co mam na jednym oku to wystarczyło, jedno zanurzenie aplikatora, a później odpowiednio go rozprowadzałam. Kolor idealny dla mnie, czyli niebieskookiej blondynki!. Świeci się dość mocno i ma metaliczny połysk, ale gdy opuszkami palców lekko po nim przejedziemy, to troszkę zmniejszymy ten efekt. W przeciwieństwie do innych cieni w kremie, jakie wcześniej próbowałam, tych nie czuję na oku i nie sklejają mi powieki. Nie podrażniają oczu. Po godzinie zazwyczaj tworzyły mi się takie paski na powiecie i cień się zbijał w nie, a tutaj bez zmian, wciąż wygląda tak jak po nałożeniu. Rzeczywiście ciężko go całkowicie zmyć i bez płynu czy mleczka do demakijażu się nie obejdzie. Czy trwały do 12 godzin? To zależy co robiliśmy i gdzie byliśmy. Ja mam tendencję, że często trę oko, więc ten makijaż długo nie wytrzymuje, jednak te cienie z pewnością utrzymują się dłużej, niż takie tradycyjne. Podczas upałów sprawdzał się nieźle i został tak na prawdę nienaruszony. Nie wiem jak po kąpieli w jeziorze czy w morzu, bo nie wykonuję wtedy w ogóle makijażu. Na prawdę godny polecenia, gdyby nie ta cena, ale podobno zdarzają się promocje. Od czasu do czasu po niego sięgnę tak dla odmiany, ale jak dla mnie kredka do oczu lepsza do szybkiego makijażu.


Odcień jaki testowałam: 06. Blue Cedre ( dostępna w 10 metalicznych odcieniach)
Cena: 46,00 zł
Moja ocena: 4+/5
cień-do-oczu-w-kremie

yves-rocher-test-cień-do-powiek

cień-metaliczny

niebieski-cień-do-oczu

nowości_kosmetyki-na-lato

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia